Pożądane typy testerów gier symulacyjnych 1


Gdy zostałem poproszony przez ITberries o wystąpienie na ich konferencji „Ciemna Strona UX” postanowiłem podejść do tematu user experience trochę niestandardowo. Dlatego też zdecydowałem się przedstawić to, co mnie pasjonuje i to, w czym, jak sądzę, jestem dobry – symulacyjne gry biznesowe. Przygotowując się do wystąpienia wiedziałem, że chcę skupić się na istotności testowania gier z gatunku „serious games”. Nie sądziłem jednak, że opracowana przeze mnie typologia testerów tego rodzaju gier, spotka się z tak dużą sympatią ze strony gości konferencji. W związku z tym chciałbym rozwinąć ten temat.

Każdy, kto interesuje się grami z punktu widzenia naukowego zna Richarda Bartla (mogą go znać również i zapaleni gracze, gdyż w 1978 r. stworzył niezwykle popularną, dziś już kultową, tekstową grę o nazwie MUD1, czyli Multi-User Dungeon). Bartle prowadził badania nad zachowaniami graczy gier typu MMO (massively-multiplayer online). Dzięki temu był w stanie wytypować 4 typy graczy (według motywacji wynikającej z kombinacji dwóch zmiennych: nastawienia na świat lub graczy oraz nastawienia na działanie lub interakcję):

Bartle

opracowanie własne za: http://mud.co.uk/richard/hcds.htm

Co ciekawe, Bartle jest bardzo często cytowany, jako niekwestionowany klasyk, jednak z wyraźnym zastrzeżeniem, że podane przez niego typy są niepełne (przez co w 2003 r. Bartle rozszerzył typologię do, aż 8 typów graczy). Choć osobiście doceniam jego wkład w świat nauki o grach to inne typologie są mi bliższe (jak choćby 10 motywacji Nicka Yee). Nie przeszkodziło mi to jednak w zainspirowaniu się pracą Bartla, dzięki czemu opracowałem uniwersalny podział typów testerów gier symulacyjnych, których życzyłbym sobie na beta testach.

Na samym początku musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie: czego ja, jako twórca gier symulacyjnych oczekuję od kogoś, kto będzie moje dzieło mieszał z błotem nawet w najbardziej kurtuazyjny sposób? A jeszcze dokładniej: jakich cech szukam u tych osób? Lubię proste rozwiązania, zatem te cechy to:

doświadczenie, jako gracz (gier komputerowych, planszowych, miejskich itd)

wiedza/doświadczenie w danym obszarze tematycznym, jakiego dotyczy gra (np. zarządzanie procesami)

Dzięki temu możemy rozrysować dwie osie, na końcach, których znajdą się szczyty poziomów tych cech:

– Gracz

– Noob

– Profesor

– Laik

Stąd już prosta droga do wytypowania w formie macierzy 4 typów testerów gier symulacyjnych:

Moja typologia

 

Przyznacie, że wskazana przeze mnie typologia nie jest szablonowa i na pewno nie można nazwać jej nudną. Pod każdym typem kryje się jednak pewien głębszy zamysł poprzedzony wieloma przemyśleniami.

Egzaminator – to ta osoba, która wzbudza w nas najwięcej obaw. To hardcorowy gracz i znawca danej tematyki. Pokazując mu grę, czuję się jak na egzaminie. Wbrew pozorom to jednak typ, którego ciężko znaleźć, zwłaszcza opracowując grę ze specyficznego, zamkniętego obszaru wiedzy.

Ekspert z Wielkiej Gry – pamiętacie ten teleturniej? Nie tylko prowadząca Stanisława Ryster prezentowała wysublimowany, trochę wyniosły styl bycia. Eksperci byli jak wyjęci ze stereotypowej szufladki z napisem: Profesor akademicki. Potężna wiedza była ich domeną. Dlatego też typ testera, który nie jest fanem gier, ale prezentuje wysoki poziom merytoryczny został przeze mnie tak nazwany.

Mama – mówi się, że mama zawsze będzie nas kochać niezależnie, kim będziemy i co zrobimy. Typ testera tak określony, to osoba, która zawsze powie nam, że było super i nawet, jak coś pójdzie nie tak (lub wszystko się posypie) to pochwali za dobre chęci. Brak kompetencji zarówno w grach, jak i w danej tematyce pozwala jednak podejść do projektu bardzo świeżo, a i miłe słowo jest naprawdę budujące. Zwłaszcza, gdy na testach pojawi się ostatni typ.

Cwaniak – to taka osoba, która przychodzi na testy, by mnie zagiąć. By znaleźć i wytknąć mi najmniejsze błędy. Uważa, że ma do tego predyspozycje, gdyż np. spędziła tysiące godzin przed monitorem grając w World of Warcraft. Jednak typ cwaniaka na testach to pewność, że gotowa gra nie da plamy przed klientem, a to z całą pewnością duży plus dla mnie, jako twórcy.

Na pewno są stany pośrednie, ale jak już wspomniałem, jestem zwolennikiem prostych rozwiązań, które mają przede wszystkim służyć ludziom. Mam nadzieję, że swoją koncepcją zainspiruję kolejne osoby, zwłaszcza te, które być może będą testowały gry firmy ERDAD w przyszłości. Zapraszam wszystkie typy (cwaniaków też).

 

 

 

 

  • Bartosz Kuczyński

    Niezły sposób na uczestnictwo w konferencji. Kupuję! :)