Pewien projekt – Część 5. Bez Internetów też można stworzyć coś fajnego!


BA9AFFE0BF

Część historii opisanej z mojej perspektywy, już niektórzy z Was znają.. A jak historia naszej współpracy wygląda z punktu widzenia ITberries?

Nikt z nas nie spodziewał się, że pierwszy projekt nowego zarządu nie będzie związany z Internetem, od którego wszyscy jesteśmy (troszeczkę) uzależnieni. Pomimo tego, postanowiliśmy zaryzykować i sprawdzić, co w XXI wieku ma nam do zaoferowania świat offline.

Zaczęło się niezbyt groźnie, od kawy, herbaty i kilkugodzinnych rozmów.  Postanowiłyśmy zaryzykować z Mileną, niech ITberries trochę się zabawi!

W nowym semestrze nasza współpraca z Markiem zaczęła nabierać zawrotnego tempa. Marek na każdym spotkaniu przedstawiał nam coraz to nowy pomysł, a my coraz bardziej byłyśmy zafascynowane wizją projektu. Już nie mogłyśmy się doczekać, aż będziemy mogły zobaczyć nasz projekt w końcowej wersji.

Wszyscy wciąż byliśmy coraz bardziej podekscytowani i zaangażowani we współpracę. Marek, nie przestawał myśleć o projekcie i zasypywał nas coraz to nowymi pomysłami! Milena zaczęła tworzyć pierwsze grafiki (co oczywiście pochłaniało ogromną część jej czasu, ponieważ perfekcjonizm nie pozwalał jej zostawić niedokończonego dzieła!). A ja zaczęłam mieć wątpliwości…  Czy rzeczywiście powinniśmy poświęcać tak dużo naszego czasu, na projekt, który nie do końca wiąże się z ideą ITberries? Czy powinniśmy wtajemniczyć pozostałych członków, czy trzymać ich w niepewności, by później miło zaskoczyć? I co najważniejsze, czy pozostali członkowie ITberries, z takim samym entuzjazmem zareagują na steampunkowy styl projektu? W porozumieniu z Mileną i Markiem uznaliśmy, że steampunk świetnie oddaje charakter koła ITberries. Logo koła nawiązuje do jagód, które są zbiorem elementów – podobnie my, członkowie ITberries jesteśmy grupą osób o różnych osobowości i talentach. W końcu postanowiłyśmy podzielić się wieścią o nowym projekcie z pozostałymi członkami koła. Z ulgą przyznaję, że pomysł bardzo im się spodobał, a na jednym ze spotkań integracyjnych wymyśliliśmy nazwę – oczywiście, nie bez kłótni – Make IT like berries.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *