Pewien projekt – Część 1. Kiedy Marek poznał Kasię


96E1A8F1CB

Co ciekawego może nas spotkać w Prima Aprilis, nie licząc kiepskich, miałkich żartów serwowanych przez mass media? W moim przypadku 1 kwietnia 2014 r. zdarzyło się bardzo wiele.
 

Wtedy to poznałem Kasię – młodą studentkę socjologii z AGH. Choć początek tej historii może przywodzić na myśl rozpoczęcie 90% amerykańskich komedii romantycznych, to jednak jest to historia czysto biznesowa.

Kasia była Prezesem ITberries. Mówi się, że dobra nazwa to połowa sukcesu. W tym przypadku nazwa to był strzał w dziesiątkę. Ta zbitka wyrazowa tak mnie zaintrygowała, że musiałem sprawdzić, co się za nią kryje. Gdy to odkryłem, to mentalnie byłem już ich, choć w ogóle o tym nie wiedzieli.

„Chcemy przełamać stereotyp niepotrzebnego na rynku pracy humanisty”

Kurde, ja też – pomyślałem czytając powyższe zdanie na ich stronie. Wówczas zrodziły się we mnie ogromne pokłady wewnętrznej motywacji do działania. Do działania dla oraz z ITberries.

Kluczowym momentem dla początku tej historii było spotkanie z Kasią w Cafe Tektura w Krakowie (zamierzony product placement, gdyż robią świetną kawę z Aeropressa). Nie do końca wiedziałem, jak to spotkanie ma wyglądać i czego się po nim spodziewać, ale denerwowałem się jak przed pierwszą randką (żeby nie było, historia ta wciąż ma charakter czysto biznesowy). Okazało się, że mamy sobie wiele do zaoferowania. Jednak przez 4 godziny nie udało nam się dojść do porozumienia w kwestii, tego co chcemy razem robić. Wiedzieliśmy tylko, że chcemy nawiązać korzystną dla obu stron współpracę. Gdy staliśmy już na przystanku czekając na tramwaj, wpadła mi do głowy pewna myśl. Spytałem Kasię:

– A może chcielibyście bym zrobił dla Was (…)*.

Chcieli.

 

* Nie zdradzę Wam jeszcze, co im zaproponowałem. Potęga storytellingu opiera się na ciekawości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *